Trevignano Romano 25 września 2021

Przesłanie od Jezusa 19:00
Moi bracia, jestem tu z wami, nawet jeśli mnie nie widzicie, poczujecie mojego Ducha. Drodzy bracia, jesteście nieliczni i macie czyste serce, ale czy myślicie o łaskach, które są wam dane każdego dnia? Mój Ojciec napełnia cię Duchem Świętym, ale czasami jesteś ślepy i głuchy. Pomóż wszystkim ludziom i tej mojej ukochanej córce, która jest w moim sercu: pomóż mi, moja córko! Nie mogę, nie mogę dłużej trzymać ramienia mojego Ojca, wszystko jest na was i będzie to ciąg dalszy prześladowań, chorób i hipokryzji. Moje dzieci, jak wiele szkód wyrządziliście, ile zła wyrządzono z powodu grzechów. Oto Ameryko, część Ameryki zniknie i wtedy z popiołów odrodzi się do nowego życia, módlcie się, módlcie się do Boga i Jego miłosierdzia. Ty, który masz łaskę słuchać mojej Matki, nie udawaj, że nic się nie dzieje, wszystko jest w toku, ziemia ma się przemienić i wszystko nadejdzie, kiedy najmniej się tego spodziewasz, bądź gotowy, módl się sercem. Oh! Moje dzieci, to miejsce jest moim sanktuarium ofiarowanym za was na chwałę mojego Ojca, nigdy się nie bójcie, czy kiedykolwiek obiecałem wam rzeczy, których nie dotrzymałem? Mówiłem ci, że niczego by nie brakowało, oto niczego nie brakuje do dziś, więc dlaczego nie wierzysz? Wierz tylko w to, co odpowiada ci dla twojego ludzkiego życia, ale nie zawsze wierz w słowa mojej Matki. Nie rozumuj dzieci, nie myśl o tym, kiedy i jak wszystko się wydarzy. Wielu umrze i wielu zostanie zabranych do Mojego Domu, nie bójcie się cierpienia, ponieważ musicie oczyścić się na ziemi, aby dotrzeć do nieba w domu waszego Ojca, a jak planujecie się tam dostać, z brudnymi rękami i brudnymi ubraniami? Bez dzieci, nie, bądźcie chwalebni pewnego dnia, tylko w ten sposób będziecie mogli osiągnąć chwałę Mojego Ojca. Wszyscy wykonujecie dobrą robotę, nie przestawajcie za wszelką cenę, jestem tu dla Was i nigdy nie zostawię Was w spokoju. Teraz daję wam moje święte błogosławieństwo w imię Ojca, w moje imię iw Duchu Świętym, amen. Kocham was dzieci, kocham was, módlcie się za Rzym, miasto tak mi drogie i które mnie zdradziło, módlcie się, bo niedługo na placach popłynie krew, módlcie się, módlcie się dużo. Twój Jezus
20 września 1918 r. podczas modlitwy przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego o. Pio otrzymał stygmaty. Na jego dłoniach, stopach i boku pojawiły się otwarte rany – znaki męki Jezusa. Wkrótce do San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów i dziennikarzy, którzy chcieli zobaczyć niezwykłego kapucyna. Stygmaty i mistyczne doświadczenia o. Pio były także przedmiotem wnikliwych badań ze strony Kościoła. W związku z nimi o. Pio na 2 lata otrzymał zakaz publicznego sprawowania Eucharystii i spowiadania wiernych. Sam zakonnik przyjął tę decyzję z wielkim spokojem. Po wydaniu opinii przez dr Festa, który uznał, że stygmatyczne rany nie są wytłumaczalne z punktu widzenia nauki, o. Pio mógł ponownie sprawować publicznie sakramenty.
Ojciec Pio był mistykiem. Często surowo pokutował, bardzo dużo czasu poświęcał na modlitwę. Wielokrotnie przeżywał ekstazy, miał wizje Maryi, Jezusa i swojego Anioła Stróża. Bóg obdarzył go również darem bilokacji – znajdowania się jednocześnie w dwóch miejscach. Podczas pewnej bitwy w trakcie wojny, o. Pio, który cały czas przebywał w swoim klasztorze, ostrzegł jednego z dowódców na Sycylii, by usunął się z miejsca, w którym się znajdował. Dowódca postąpił zgodnie z tym ostrzeżeniem i w ten sposób uratował swoje życie – na miejsce, w którym się wcześniej znajdował, spadł granat.
W 1922 r. powstała inicjatywa wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio gorąco ten pomysł poparł. Szpital szybko się rozrastał, a problemy finansowe przy jego budowie udawało się szczęśliwie rozwiązać. „Dom Ulgi w Cierpieniu” otwarto w maju 1956 r. Kroniki zaczęły się zapełniać kolejnymi świadectwami cudownego uzdrowienia dzięki wstawienniczej modlitwie o. Pio. Tymczasem zakonnika zaczęły powoli opuszczać siły, coraz częściej upadał na zdrowiu.





Niech zatem całe stworzenie śpiewa, raduje się i pomnaża wesele dnia dzisiejszego. Mieszkańcy ziemi i niebios niech wspólną święcą dziś uroczystość. Niechaj wspólnie świętują wszyscy na ziemi i w niebie. Dziś bowiem wzniesiony został przybytek Stwórcy wszechświata, dziś stworzenie mocą niepojętego zamysłu Boga przygotowuje nowe mieszkanie Stwórcy.
Nie znamy miejsca urodzenia Maryi ani też daty Jej przyjścia na ziemię. Według wszelkich dostępnych nam informacji, Maryja przyszła na świat pomiędzy 20. a 16. rokiem przed narodzeniem Pana Jezusa.
W Polsce święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny ma także nazwę Matki Bożej Siewnej. Był bowiem dawny zwyczaj, że dopiero po tym święcie i uprzątnięciu pól zaczynano orkę i siew. Lud chciał najpierw, aby rzucone w ziemię ziarno pobłogosławiła Boża Rodzicielka. Do ziarna siewnego mieszano ziarno wyłuskane z kłosów, które były wraz z kwiatami i ziołami poświęcane w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, by uprosić sobie dobry urodzaj. Na Podhalu święto 8 września nazywano Zitosiewną, gdyż tam sieje się wtedy żyto. W święto Matki Bożej Siewnej urządzano także dożynki.








Najgorzej układały się stosunki Rzymu z Konstantynopolem. Chociaż papież utrzymywał z cesarstwem jak najlepsze stosunki, patriarchowie uważali się za równorzędnych papieżom, a nawet za wyższych od nich właśnie dlatego, że byli biskupami w stolicy cesarzy. W tym właśnie czasie patriarcha Konstantynopola nadał sobie nawet tytuł patriarchy „ekumenicznego”, czyli powszechnego. Przeciwko temu Grzegorz zaprotestował i nigdy tego tytułu nie uznał, uważając, że należy się on wyłącznie biskupom rzymskim.
Grzegorz zmarł 12 marca 604 r. Obchód ku jego czci przypada obecnie 3 września, w rocznicę konsekracji biskupiej. Jego ciało złożono obok św. Leona I Wielkiego, św. Gelazjusza i innych w pobliżu zakrystii bazyliki św. Piotra. Pół wieku później przeniesiono je do samej bazyliki wśród ogromnej radości ludu rzymskiego. Średniowiecze przyznało Grzegorzowi przydomek Wielki. Historia nazwała go „apostołem ludów barbarzyńskich”. Należy do czterech wielkich doktorów Kościoła Zachodniego. Jest patronem m.in. uczniów, studentów, nauczycieli, chórów szkolnych, piosenkarzy i muzyków.




Bronisława zmarła 29 sierpnia 1259 r. na Sikorniku. Jej kult rozpoczął się bardzo wcześnie, wkrótce po jej śmierci. Wzmaga się on zwłaszcza w czasach trudnych dla Krakowa i Ojczyzny. Grób Bronisławy odnaleziono dopiero w 1604 r. Przy poszukiwaniach i remoncie kościoła znaleziono pęknięcie w murze w ścianie północnej w kierunku drogi na Salwator (kościółek Zbawiciela). Legenda głosi, że tę szczelinę wskazał rój pszczół. Znaleziono w niej skrzynkę z kośćmi. Nie było wprawdzie żadnego napisu, ale domyślono się, że szczątki należą do bł. Bronisławy, którą po śmierci uważano za świętą. Dlatego pochowano ją oddzielnie, a potem w obawie przed Tatarami zamurowano dla zabezpieczenia relikwii. Jest to dowód pierwotnej czci, jaką darzono Bronisławę. Dopiero kanonizacja św. Jacka (w 1594 r.) przypomniała postać Bronisławy, a odnalezione relikwie przyczyniły się do odnowienia jej kultu.







