
Politycy leczą się Amantadyną, a nam jej zabraniają!!! Dorota Łosiewicz przyznaje, że politycy leczą się Amantadyną.
„Dziś już mogę to powiedzieć z całą pewnością: jestem ozdrowieńcem. Chyba nikogo nie zaskoczę, jeśli napiszę, że leczyłam się … amantadyną. Podobnie zresztą, jak wielu polityków, którzy nawet w ostatnich dniach, korzystali z tego leku.” https://wpolityce.pl/polityka/



Matka Boża z Guadalupe
Początkowo biskup Meksyku nie dał wiary Juanowi. Juan więc poprosił Maryję o jakiś znak, którym mógłby przekonać biskupa. W czasie kolejnego spotkania Maryja kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza. Rosły tam przepiękne kwiaty. Madonna poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować je do tilmy (był to rodzaj indiańskiego płaszcza, opuszczony z przodu jak peleryna, a z tyłu podwiązany na kształt worka). Juan szybko spełnił to polecenie, a Maryja sama starannie poukładała zebrane kwiaty. Juan natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał rogi swojego płaszcza. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i wszyscy obecni uklękli w zachwycie. Na rozwiniętym płaszczu zobaczyli przepiękny wizerunek Maryi z zamyśloną twarzą o ciemnej karnacji, ubraną w czerwoną szatę, spiętą pod szyją małą spinką w kształcie krzyża. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami, spod którego widać było starannie zaczesane włosy z przedziałkiem pośrodku. Maryja miała złożone ręce, a pod stopami półksiężyc oraz głowę serafina. Za Jej postacią widoczna była owalna tarcza promieni.Właśnie ów płaszcz św. Juana Diego, wiszący do dziś w sanktuarium wybudowanym w miejscu objawień, jest słynnym wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe. Na obrazie nie ma znanych barwników ani śladów pędzla. Na materiale nie znać upływu czasu, kolory nie wypłowiały, nie ma na nim śladów po przypadkowym oblaniu żrącym kwasem. Oczy Matki Bożej posiadają nadzwyczajną głębię. W źrenicy Madonny dostrzeżono niezwykle precyzyjny obraz dwunastu postaci.
Największym cudem Maryi była pokojowa chrystianizacja meksykańskich Indian. Czas Jej objawień był bardzo trudnym okresem ewangelizacji tych terenów. Pierwsze nawrócenia Azteków nastąpiły około 1524 roku. Ochrzczeni stanowili jednak bardzo małą i nie liczącą się grupę. Do czasu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć Słońcu i różnym bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci pierzastego węża. Wierzyli, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Według relacji Maryja miała poprosić Juana Diego w jego ojczystym języku nahuatl, aby nazwać Jej wizerunek „święta Maryja z Guadalupe”.
Przypuszcza się, że „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w Náhuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”.
Gdy rozeszła się wieść o objawieniach, o niezwykłym obrazie i o tym, że Matka Boża zdeptała głowę węża, Indianie zrozumieli, że pokonała Ona straszliwego boga Quetzalcoatla. Pokorna młoda Niewiasta przynosi w swoim łonie Boga, który stał się człowiekiem, Zbawicielem całego świata. Pod wpływem objawień oraz wymowy obrazu Aztekowie masowo zaczęli przyjmować chrześcijaństwo. W ciągu zaledwie sześciu lat po objawieniach aż osiem milionów Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. 3 maja 1953 roku kardynał Miranda y Gomez, ówczesny Prymas Meksyku, na prośbę polskiego Episkopatu oddał Polskę w opiekę Matki Bożej z Guadalupe. Do dziś kopia obrazu z meksykańskiego sanktuarium znalazła się w ponad stu kościołach w Polsce. Niepokalana z Guadalupe – Patronką życia poczętego Wizerunek Niepokalanej Maryi z Guadalupe, jaki otrzymał biskup na potwierdzenie prawdziwości objawień, przedstawia Maryję w stanie błogosławionym. Fakt ten stanowi pozawerbalne przesłanie Maryi, dostrzegalne i odczytane wizualnie. Maryja przez to chciała coś powiedzieć nie tylko ówczesnym mieszkańcom Meksyku, ale także następnym pokoleniom i nam współczesnym ludziom żyjącym na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia.
Znakiem rozpoznawczym macierzyństwa Maryi na Jej wizerunku z Guadalupe jest szarfa, która przepasuje Jej biodra oraz lekko uwypuklone łono, zaznaczone na wizerunku po prawej stronie na szacie. W tym miejscu na sukni Maryi jest również umieszczony czteropłatkowy kwiat jaśminu – kwinkunks, który dla Azteków był symbolem życia. Dzięki katechezom misjonarzy Indianie zrozumieli lepiej, że Maryja jest tą Matką, z której narodziła się nowa światłość, słońce nowej ery, i dla nich nastał czas nowego życia w blasku prawd wiary chrześcijańskiej. Również gwiazdy na szatach Maryi wyrażają głęboką symbolikę. I tak np. gwiazdozbiór Lwa umiejscowiony jest na brzuchu Maryi obok kwiatu jaśminu. W wyjaśnieniu tego symbolicznego znaku przychodzi z pomocą księga Objawienia św. Jana, który w rozdziale 5,5 wyraźnie wskazuje na Jezusa jako na zwycięskiego «Lwa z pokolenia Judy, Odrośl Dawida, który otworzy księgę i siedem jej pieczęci». Tak więc już w XVI w. zarówno Indianie jak i Hiszpanie odczytali właściwie i poprawnie prawdę religijną zawartą w tym cudownym wizerunku, który zawiera w sobie dalsze przesłanie Maryi. Dzięki pracy ewangelizacyjnej misjonarzy Indianie utwierdzili się w przekonaniu, że rozwijające się nowe życie pod sercem matki jest nieocenionym darem Bożym i jako takie jest święte. Dla Azteków prawda ta miała bardzo doniosłe konsekwencje w przemianie ich światopoglądu z pogańskiego na chrześcijański. Zrozumieli, że Maryja przyczyniła się do zakończenia rytualnych krwawych ofiar z ich ludzkiego życia składanych ich bożkom pogańskim. Wiara chrześcijańska przekonała ich, że te krwawe ofiary z ich ludzkich serc nie są już konieczne, gdyż wystarczająca jest już jedyna ofiara przebitego Serca Jezusa na krzyżu oraz duchowa ofiara Niepokalanego Serca Maryi, Matki Jezusa, uczestniczącej duchowo w ofierze swego Syna.Jesteśmy dziś świadkami przerażającego paradoksu: kiedy w XVI w. Maryja z Guadalupe położyła kres krwawym ofiarom z życia ludzkiego wśród Azteków, to w dzisiejszym świecie, nawet w narodach chrześcijańskich powraca się i praktykuje pogańskie obyczaje pozbawiania życia najsłabszych i najbardziej bezbronnych istot ludzkich przez zbrodnie aborcji, a nieuleczalnie chorych i starców przez eutanazję. Miejsce dawnych bożków pogańskich u Azteków zajmują dziś nowe, neopogańskie idole: konsumpcja, hedonizm, wygodnictwo, egoizm, itp., które pławią się we krwi milionów niewinnych istot ludzkich w imię złudnych obietnic fikcyjnego szczęścia. W istocie rzeczy jednak jest to zmasowany atak na życie, które swój początek i źródło ma w Bogu. Jako dar Boży i wartość najświętsza jest ono chronione i obwarowane piątym przykazaniem Bożym: Nie zabijaj! Dlatego zbrodnie te są wymierzone wprost w Boga i wołają o pomstę do nieba.
Zjawisko zostało sfotografowane przez obecnych w świątyni. Zdjęcia wizerunku Matki Bożej ze świetlnym embrionem można zobaczyć na stronie internetowej Francuskiego Stowarzyszenia Katolickich Pielęgniarek i Lekarzy (www.acimps.org). Jego działacze przypuszczają, że Maryja pokazała w swym łonie obraz nienarodzonego Jezusa.
|
|
| Wiadomość ta została wysłana pod podany adres e-mail przez Ruch Narodowy (administrator danych). Jeżeli nie życzą sobie Państwo otrzymywać więcej takiej korespondencji, prosimy o wypisanie się przy użyciu linka: LINK. |
![]()
Szanowni Państwo,
czy wiedzą Państwo jaki jest niemal natychmiastowy skutek odrzucenia przez Sejm naszego projektu ustawy „Stop aborcji”? Pełna swoboda działania dla grup przestępczych handlującymi pigułkami poronnymi.
Już jutro aborcyjni bandyci organizują kolejne publiczne szkolenie, w trakcie którego będą instruować Polki jak zamordować dziecko za pomocą sprzedawanych przez siebie tabletek. Będą uczyć m.in. tego, jak zabijać duże dzieci w trzecim trymestrze ciąży, czyli tuż przed porodem! Co na to politycy, służby i prokuratura? NIC. My znamy szczegóły tego wydarzenia i zamierzamy reagować. ![]() „Potrzebuję aborcji, co mam robić?”
To tytuł szkolenia on-line, które już jutro odbędzie się na jednym z kanałów należących do zorganizowanych grup przestępczych handlujących pigułkami poronnymi. Profil, na którym promowane są te mordercze warsztaty, obserwuje ponad 100 000 osób!
„Niezależnie od długości ciąży, powodu, miejsca zamieszkania i zasobności portfela – spokojnie, oddychaj, jesteśmy z Tobą i dla Ciebie i pomożemy Ci w aborcji. Zapraszamy na urodziny lajf (tak, Aborcja Bez Granic ma 2. urodziny a ADT 5. !!!) podczas którego krok po krok powiemy jak mieć bezpieczną aborcję w Polsce i poza jej granicami, w pierwszym drugim a nawet w trzecim trymestrze. Wyjaśnimy jak wygląda zamawianie tabletek, przyjmowanie ich, organizowanie zabiegu w zagranicznej klinice, co ze sobą zabrać na taki zabieg, ile to będzie trwało.”
Informuje Aborcyjny Dream Team (pol. Aborcyjna Drużyna Marzeń) – jedna z największych w Polsce organizacji przestępczych prowadzących nielegalny handel pigułkami oraz nielegalne pomocnictwa w aborcji. Tego typu szkolenia, warsztaty i spotkania odbywają się regularnie, nie tylko on-line ale także w formie tradycyjnej w kolejnych polskich miastach. Wiedzą Państwo co aborcyjni bandyci chcą w ten sposób osiągnąć i jak krok po kroku wygląda proces ich działania?
Po pierwsze, za pomocą tego typu szkoleń oraz całej swojej propagandy, oswajają Polaków z aborcją i kreują „potrzebę” aborcji w naszym społeczeństwie. Grupą docelową, do której najbardziej chcą dotrzeć, są młode kobiety w trudnej sytuacji życiowej, często samotne i pozbawione jakiegokolwiek wsparcia. Za pomocą propagandy i manipulacji przestępcy wmawiają takim kobietom, że jedynym rozwiązaniem „problemu”, jakim jest nienarodzone dziecko, jest zamordowanie go za pomocą pigułek lub usług zagranicznych ośrodków śmierci, zwanych dla niepoznaki „klinikami”.
Po drugie, gdy już oswoi się kobietę z aborcją i wmówi jej, że zamordowanie dziecka jest czynem moralnie dobrym, słusznym i rzekomo bezpiecznym, zachęca się ją do kupna pigułek poronnych, które przestępcy wysyłają pocztą do domu po wpłaceniu odpowiedniej kwoty na ich konto.
Po trzecie, gdy przepełniona emocjami i propagandą kobieta otrzyma już pigułki, przestępcy za pomocą swoich profili w mediach społecznościowych i forów dyskusyjnych instruują ją w jakich dawkach i odstępach czasowych je połykać, aby wywołać przedwczesny poród i zamordować swoje dziecko. Po dokonanej zbrodni doradzają jak pozbyć się zwłok zabitego dziecka, np. poprzez zakopanie ich w ogrodzie albo spuszczenie w ubikacji.
W trakcie samodzielnej aborcji pigułkowej wykonywanej w domu wiele kobiet skręca się z bólu, wykrwawia się lub doświadcza innych, bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych. Ze strony aborcyjnych przestępców nie ma już jednak kolejnego kroku – klientka kupiła pigułki i za ich pomocą dokonała aborcji. To, co dzieje się z kobietą później, najczęściej w ogóle nie interesuje już aborcyjnych bandytów. W najlepszym wypadku kobieta zdąży wezwać karetkę lub na własną rękę dotrzeć do szpitala, dzięki czemu może być jeszcze dla niej jakaś szansa. Trauma i problemy duchowo-psychiczne mogą zostać na całe życie. Dla dziecka jest już najczęściej za późno. Trzeba pamiętać, że aborcyjna mafia wraz z siecią powiązanych z nią organizacji aborcyjnych przekonuje Polaków, że działa w obronie „praw kobiet” i „na rzecz kobiet”. Tymczasem tak naprawdę ci ludzie szczerze nienawidzą kobiet i wystawiają Polki na ogromne ryzyko śmierci i kalectwa.
Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy aborcyjni przestępcy pomogli zamordować za pomocą pigułek ponad 30 000 polskich dzieci. Z powodu dokonanych morderstw cierpią również tysiące kobiet. Z powodu wadliwej konstrukcji naszego prawa, ściganie aborcyjnych bandytów jest utrudnione. Chcieliśmy zmienić przepisy za pomocą naszego projektu ustawy „Stop aborcji”, ale został on odrzucony. Władza nie ma w ogóle woli i chęci, aby ścigać przestępców aborcyjnych. Wiele osób zastanawia się, jak to możliwe, że aborcyjni przestępcy działają publicznie na tak ogromną skalę i mordują dziesiątki tysięcy kolejnych dzieci. To efekt celowej i zaplanowanej bierności, która kompromituje niemal całą klasę polityczną w Polsce oraz podległe rządzącym służby.
Proszę Państwa, nasi politycy są wrażliwi na wyniki sondaży, naciski obcych ambasad i krzykliwe awantury wzniecane przez zwolenników aborcji. Niemy krzyk mordowanych poprzez masowe aborcje maleńkich Polaków nie robi na nich wrażenia. Dlatego to my musimy stanąć w obronie tych, którzy sami nie mogą się bronić. Musimy także ratować kobiety przed zostaniem morderczyniami własnych dzieci.
W tym celu organizujemy w całej Polsce akcje społeczne i kampanie informacyjne, za pomocą których ostrzegamy nasze społeczeństwo przed działalnością aborcyjnych przestępców i uświadamiamy Polaków czym jest aborcja i jakie niesie ze sobą konsekwencje. Jedną z takich akcji zorganizowaliśmy niedawno przed Kliniką Ginekologii i Położnictwa w Krakowie, gdzie studiują przyszli lekarze i położne.
„W tym miejscu bardzo potrzeba pokazywać prawdę o aborcji, bo tą ulicą przechodzą studenci kierunków medycznych, z którymi rozmawiamy. Ich nastawienie i poziom wiedzy są porażające. Często spotykamy się ze stwierdzeniem, że dziecko to tylko “płód”, a kobieta powinna móc decydować o “swoim ciele”. Nie mieści im się w głowie, że życie człowieka zaczyna się od zapłodnienia, choć to podstawowy fakt naukowy. Niestety, ideologia potrafi bardzo zaciemnić umysł”.
Relacjonuje Anna, nasza wolontariuszka, która koordynowała organizację tej akcji. Tacy ludzie dzisiaj są studentami, ale za kilka lat będą lekarzami i położnymi. Już teraz aborcyjna propaganda spowodowała spustoszenie w ich umysłach. Wzmaga to w nas konieczność intensyfikacji działań. Jednak zwolennicy aborcji bardzo boją się prawdy o niej i za wszelką cenę chcą nas zakneblować.
Wczoraj po południu straż miejska odholowała furgonetkę, która przez ostatnie dwa lata pokazywała prawdę o aborcji przed Wielospecjalistycznym Szpitalem Wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim. Aby było to możliwe, zarząd szpitala specjalnie zmienił zasady organizacji ruchu wokół placówki. Wcześniej nasz pojazd był wielokrotnie dewastowany. Kilka miesięcy temu furgonetka została nawet podpalona przez zwolenników aborcji. Zniszczeniu uległa część kabiny, a dodatkowo aborcjoniści wybili szybę i poprzebijali wszystkie opony w samochodzie.
Przez wiele miesięcy trwały także procesy sądowe, które zarząd gorzowskiego szpitala wytaczał naszym wolontariuszom. Jeden z naszych działaczy, pan Kazimierz Sokołowski, został nawet zmuszony przez sąd do zapłaty 10 000 zł za umieszczenie na furgonetce informacji, że za murami tego szpitala dokonuje się aborcji.
Proszę Państwa, właśnie tak wygląda w praktyce nasza codzienna walka o życie polskich dzieci i świadomość naszego społeczeństwa. Akcja w Gorzowie trwała blisko dwa lata, a jej podtrzymywanie przez ten czas było możliwe tylko dzięki stałemu i regularnemu wsparciu naszych Darczyńców. Zniszczenia, dewastacje, koszty organizacyjne i sądowe pochłonęły już kilkaset tysięcy złotych w skali całego kraju. Ale dzięki temu Polacy zobaczyli prawdę o aborcji.
Nasze akcje codziennie organizowane są przez wolontariuszy w całym kraju. Kształtują sumienia naszego narodu i ostrzegają przed aborcjonistami w szpitalach i przestępcami, którzy namawiają do kupowania śmiercionośnych tabletek. Rządzący naszym krajem pozwalają na to, aby aborcyjna mafia bezkarnie organizowała kolejne szkolenia, na których uczy się jak za pomocą pigułek mordować polskie dzieci, co zagraża także życiu i zdrowiu ich matek. W tym samym czasie nasza Fundacja nie tylko przeciwdziała aborcyjnej propagandzie, ale również szkoli ludzi dobrej woli, którzy chcą zaangażować się w ratowanie nienarodzonych. ![]() Niedawno zakończyły się kolejne zorganizowane przez nas kursy dla obrońców życia, w ramach których osoby zgłaszające się do naszej Fundacji otrzymują niezbędną formację oraz umiejętności umożliwiające samodzielną organizację akcji społecznych takich jak uliczne akcje informacyjne, publiczne różańce w intencji powstrzymania aborcji, oraz kampanie billboardowe. Kolejne osoby są teraz gotowe, by bronić swojej postawy i wartości i zaangażować się publicznie w walkę o życie.
„Takie umiejętności są niezbędne każdemu, kto poważnie traktuje sprawę walki z aborcją oraz dostrzega, że w obliczu obecnego wielowymiarowego kryzysu wartości, wiary i moralności odpowiednia formacja osobista jest niezbędna, by przeciwstawić się propagandzie oraz powstrzymać zalew destrukcyjnych ideologii.”
Mówi Anna, organizatorka kursu. W nadchodzącym czasie chcemy zorganizować kolejną edycję tego typu szkoleń w kolejnych miastach Polski. Czekają na to już kolejni ludzie chcący ratować polskie dzieci. Potrzebujemy na ten cel ok. 12 000 zł.
Dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł lub dowolnej innej kwoty, aby zorganizować kolejną edycję kursów dla obrońców życia, w ramach których przeszkolimy nowe osoby i umożliwimy im działanie w swoich miejscach zamieszkania.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Aborcja, jako największe ludobójstwo w historii ludzkości, stoi na czele problemów, z którymi współcześnie musimy się mierzyć – wiemy i mocno wierzymy, że uda się ją powstrzymać.
Potrzebujemy do tego zaangażowania świadomych osób, które aktywnie włączą się do działania, oraz Darczyńców, których wsparcie pozwoli nam na organizację kursów i dalszą walkę z przestępczością aborcyjną w Polsce. Bardzo liczymy na Państwa.
![]() Fundacja Pro – Prawo do życia |
35. GRYPY SĄ DWIE
Na wstępie należałoby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego mimo tak wspaniale rozbudowanej służby zdrowia i tylu znakomitych środków chemicznych do zwalczania grypy, choroba ta jest do znudzenia nieodzownym składnikiem zimy.
Otóż sedno w tym, że wielu ludzi niewłaściwie się odżywia. Oczywiście, niech nas nie wprowadza w błąd to, że nie ma wśród nas głodujących. Człowiek, który trzy razy dziennie najada się „do oporu”, może być – mimo to – ofiarą tzw. głodu witaminowego. A dopiero na tym tle przychodzą gromadnie te choroby, które określamy wspólną nazwą „wyżywieniowe” oraz inne, które jak np. grypa nie należą specjalnie do tej kategorii, ale są dla ludzi witaminowo zagłodzonych znacznie groźniejsze.
Należy sobie zdawać sprawę, że grypy są zawsze dwie i to bardzo różne. Pierwsza to ta, którą myśmy w porę za gardło chwycili, a druga – to ta, którą zlekceważyliśmy sobie tak, że położyła nas, przerodziła się w zapalenie płuc, zapalenie oskrzeli, a w konsekwencji,nawet gdy przeszła, pozostawiła po sobie wyraźne ślady. Między tymi dwoma modelami grypy można by zmieścić i kilka pośrednich.
Pierwszym więc i najważniejszym zabezpieczeniem zimowym jest nie tylko właściwie odzienie, dostosowane do klimatu i pogody, ale przede wszystkim wyżywienie. To, że musi ono być bardzo kaloryczne (potocznie mówiąc „sytniejsze”) niż w lecie, każdy rozumie, ale często nie pamięta, że oprócz kalorii są jeszcze witaminy, z których witamina C ma zimą największe znaczenie. Należy więc do wyżywienia wprowadzić bezwarunkowo codzienną porcję surówki z kapusty, selera, buraka czerwonego, marchwi, pieczarki i owoców, jakie się uda nabyć. Surówka nie musi się składać ze wszystkich tych artykułów, ważne jest, aby nie krasić jej żadnym tłuszczem. Możemy do niej natomiast dodawać miód, chrzan, cebulę itp., a zawsze pieprz lub paprykę według smaku. Dawka dzienna nie musi być większa niż zawartość szklanego spodka. Ale to musi być dawka codzienna, gdyż w witaminy w ogóle, a w witaminę C w szczególności, na zapas zaopatrzyć organizmu nie można.
Drugą ważną rzeczą jest sweter. Przy najlżejszym objawie przeziębienia czy przemarznięcia kładziemy na gołe ciało (!) możliwie ostry sweter i nie zdejmujemy go aż najmniejsze resztki choroby nas opuszczą. Taki sweter pozwala nam się pocić bez żadnego ryzyka, że sobie pogorszymy stan chorobowy, bo pocenie się – objaw raczej pożądany – zmienia zwykłą koszulę w zimny okład, do czego sweter nie dopuszcza.
Do ziół rozgrzewających, o dobrym działaniu przeciwgrypowym należy zaliczyć, poczynając od najsłabszej działających: kwiat rumianku, liść mięty, pączki topoli, korę wierzby, kwiat więzówki, liść brzozy, kwiat lipy i kwiat bzu czarnego,a wreszcie gotową mieszankę ziołową Pyrosan. Bierze się dwie łyżki ziół na szklankę wrzątku, słodzi miodem, a jeszcze lepiej – sokiem malinowym i pija się 3-4 razy dziennie szklankę naparu, nie wychodząc na dwór po wypiciu ziół.
Przeziębienie czasem atakuje wyraźniej gardło, stosujemy wówczas gotowaną cebulę z miodem, żółtko z cukrem małymi dawkami, np. Po łyżeczce co kwadrans. Niekiedy grypa dokucza kaszlem, przy którym trudno o odkrztuszanie. Wtedy bierzemy plasterek surowej cebuli do ust, ssiemy i staramy się oddychać głęboko, aby tym zapachem z cebuli „zaperfumować” przewody oddechowe, które w ten sposób dezynfekujemy.
WITOLD POPRZĘCKI – Poradnik zielarza (1984 roku)




Podobnie jak pośmiertne odbicie ciała Jezusa na Całunie Turyńskim, cudowny obraz Matki Bożej z Guadalupe jest dla współczesnej nauki niewytłumaczalną zagadką. Kroniki mówią, że podczas objawień w 1531 r. Matka Boża zostawiła swoje odbicie na tilmie Indianina.
https://www.fronda.pl/a/
7. Również wy LEKARZE przyszliście na świat, jak ja przyszedłem, by spełnić pewną MISJĘ. Uważajcie: mówię wam o OBOWIĄZKACH w chwili, w której wszyscy mówią
o prawach… Wy macie MISJĘ leczenia chorego; jeżeli jednak do łóżka chorego nie przyniesiecie MIŁOŚCI, to NIE WIERZĘ, aby NA WIELE PRZYDAŁY SIĘ LEKARSTWA… Miłość nie może działać bez słowa. Jak moglibyście ją wyrazić, jeżeli nie słowami, które duchowo podnoszą chorego?.. Nieście chorym BOGA; to będzie miało WIĘKSZĄ wartość, aniżeli jakakolwiek inna posługa (LCS, 5. maja 1958, 28). – https://www.ojciecpio.pl/
ZOFIA NOSKO – CENTURIA
– Należy przygotować ok. 30 litrów wody na osobę. Dolać do niej trochę wody święconej. W ten sposób cała woda będzie poświęcona.
Przygotować naczynie z wodą święconą i kropidło i Krzyż.
GNIEW BOŻY MOŻNA ZATRZYMAĆ TYLKO GORĄCĄ MODLITWĄ I POKUTĄ – PONIEWAŻ NIE ZNAMY DNIA ANI GODZINY
CZASU NAWIEDZENIA PAŃSKIEGO. PRZEDE WSZYSTKIM GNIEW BOŻY NA LUDZI JEST ZA NIEPOSŁUSZEŃSTWO BOGU, ŻE HIERARCHOWIE RZĄDZĄCY EPISKOPATEM W POLSCE OD LAT NIENAWIDZĄ BOGA JEZUSA CHRYSTUSA I NIE CHCĄ UZNAĆ ZBAWICIELA KRÓLEM POLSKI. WIĘC HIERARCHOWIE
MATKO BOŻA SERDECZNA!
Tak do Ciebie się zwracają mieszkańcy przedborskiej parafii od 400 już lat. Wpatrując się w Twoje oblicze – karmiące każdego spokojem, niezwykłą serdecznością i dobrocią -rodzi się w sercu pragnienie przytulenia się do Ciebie jak do najlepszej Mamy, która zna swoje dzieci i wie, zanim poproszą, czego im najbardziej potrzeba.
Twój Syn, a nasz Pan, który najlepiej zna Twoje Serce, wyciągniętą dłonią wskazuje na Ciebie i zdaje się mówić: „To wasza Mama – nikt tak nie potrafi kochać jak Ona!”. Pragnę tak bardzo się przytulić, by poczuć bicie Twego Serca, które opowiada jak jestem kochany przez Ciebie, Mamo. W takim przytuleniu do Twego Serca ośmielam się wyszeptać swoje prośby, które ty, Matko, zrozumiesz i pochylisz się nad nimi. Matko Serdeczna wyproś mi łaskę autentycznej wiary, takiej, która jest w stanie góry przenosić i pozwala żyć pełnią życia. Proszę także o umiejętność akceptowania woli Twojego Syna, a naszego Pana, by z pokorą przyjmować każdy dar Boży. Wreszcie wyproś mi łaskę takiej miłości, która obdarowuje innych tym, co zaczerpnęła z Twojego serca. Amen.
https://gloria.tv/post/
BÓG OJCIEC WSZECHMOGĄCY STWORZYŁ CZŁOWIEKA I DAŁ MU WSZYSTKO POTRZBNE DO ŻYCIA.
8 grudnia: Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP oraz Godzina Łaski dla całego świata
„Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia, w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata. Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga. Pan, mój Boski Syn Jezus, okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za bliźnich. Jest moim życzeniem, aby ta Godzina była rozpowszechniona. Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny łaski. Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu”
Matka Boża do pielęgniarki Pieriny Gilli w Montichiari we Włoszech w Święto Niepokalanego Poczęcia – 8 grudnia 1947 roku
Modlitwa do Róży Mistycznej
Mario Rosa Mystica,
Mistyczna Różo,
Niepokalane Poczęcie.
Matko naszego Pana Jezusa Chrystusa,
Matko Łaski,
Matko Mistycznego Ciała,
Matko Kościoła,
Ty zeszłaś na dół, na ziemię,
aby wezwać nas, dzieci tej
ziemi do wzajemnej miłości,
do zjednoczenia i życia w pokoju…
Ty prosisz nas, abyśmy byli miłosierni,
modlili się i pokutowali.
My dziękujemy Bogu z całego naszego serca,
że On dał nam Ciebie jako naszą
Matkę i Pośredniczkę we wszystkich
naszych potrzebach.
Maryjo Najświętsza, pełna łaski,
proszę pomóż mi, Ja błagam ciebie
i wysłuchaj mojej szczególnej prośby.
Ty obiecałaś nam Twoją macierzyńską opiekę,
pełna łaski: „Ja jestem zawsze blisko Ciebie,
z Moją Macierzyńską Miłością.”
Rosa Mystica, Niepokalana, Mater Dolorosa,
proszę ukaż mi, że Ty jesteś Moją Matką,
Oblubienicą Ducha Świętego
i Królową Nieba i Ziemi.
Amen.

Jak odprawić Godzinę Łaski?
To szczególna godzina i dobrze będzie, jeśli zdołasz wykorzystać ją całą. Im więcej czasu spędzisz z Maryją, tym więcej łask spłynie na ciebie i tych, których nosisz w sercu. Dlatego postaraj się oddać Niepokalanej całą świętą godzinę. Jeżeli to niemożliwe, przybliż się do Jej Niepokalanego Serca na tyle czasu, na ile cię stać. Każda chwila, którą spędzisz przytulony do obietnicy Matki Bożej, okaże się bezcenna!
Proś o łaskę nawrócenia dla tych, którzy jej najbardziej potrzebują.
„Serca zatwardziałe i zimne jak ten marmur zostaną dotknięte Bożą łaską i staną się wiernymi czcicielami naszego Pana, i będą Go szczerze miłować (…)”.
Proś o tę łaskę dla siebie i najbliższych.
„Przez to nabożeństwo uzyskacie wiele łask duchowych i cielesnych”.
Nie bój się prosić o łaski – nawet największe!
„Nasz Pan, mój Boski Syn, Jezus, ześle swe przeobfite Miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą stale modlić się za swych grzesznych braci (…)”.
Proś o łaskę nawrócenia dla grzeszników.
„Każdy, kto będzie modlić się w tej intencji i wylewał łzy pokuty, odnajdzie pewną drabinę niebieską, przez me macierzyńskie Serce będzie też miał zapewnioną opiekę i łaskę”.
A teraz podziękuj za tę łaskę, którą ci dziś Matka Najświętsza gwarantuje!
W tym momencie możesz zacząć rozmawiać z Maryją modlitwami, które są najbliższe twemu sercu. Odmów Różaniec, przeplatając go aktami miłości (Boże, choć Cię nie pojmuję…) i żalu za grzechy (Ach, żałuję za me złości…). Wyznaj swą wiarę w Boga (Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego), wychwalaj Jego dobroć (Chwała na wysokości Bogu), oddaj się Maryi pod opiekę (Cały jestem Twój, o Maryjo). To słowa szczególnie miłe Maryi. One otworzą dla ciebie Jej Serce, ciebie zaś niech otworzą na Jej dary.
Źródło: kliknij
Godzina Łaski dla świata
Jest taka jedna godzina w roku, gdy Niebo pochyla się tak nisko nad ziemią, że Bóg jest na wyciągnięcie ręki. I Jego odwieczne skarby miłości. Jest taka jedna godzina w roku, gdy wszystko jest możliwe. Obietnica z nią związana jest naprawdę wielka! Oto Matka Najświętsza ogłasza, że przez sześćdziesiąt minut w roku Niebo staje nad nami otworem, że każdy, kto w tym czasie zamknie trzymany nad głową parasol niewiary, otrzyma od Boga to, co mu najbardziej potrzebne
Nie jest to bynajmniej przyrzeczenie związane z samym tylko wymiarem duchowym. Bóg nam przypomina, że stworzył nie tylko nasze dusze; On powołał do życia także nasze ciało i nadał mu wielką godność. W Godzinie Łaski niejeden z nas przekona się, że Bóg nie neguje znaczenia ciała.
- Dostąpi uzdrowienia.
- Wyrwie się z nałogu.
- Przestanie być niewolnikiem grzechu.
Większość z nas dozna innych łask. To wielkie dary, które jak potężny dźwig wyrywają nas z kolein codziennego zła, z naszej opieszałości, gotowości do kompromisu i dogadywania się ze światem, by postawić nas na zupełnie nowej ziemi, wśród zupełnie nowych (o ile piękniejszych) krajobrazów. A spod naszych stóp ku dalekim horyzontom wije się wąska ścieżka.
To ścieżka naszej świętości. A w duszy zamieszka pragnienie, by biec tą drogą. Bo nie ma większego szczęścia, jak iść w stronę szczęścia, które jest pełne, doskonałe, bez końca, które zanurza w sobie wszystkich bliskich i kochanych (nie ma w nim przecież miejsca na egoizm).
Będą też tacy, którzy w Godzinę Łaski nie poproszą o nic dla siebie. Będą modlić się za dziecko, które zgubiło drogę, za żonę, która ciężko choruje. Może znajdą się tacy, którzy będą się nawet modlili za swoich wrogów.
Jest jeszcze ostatnia grupka – modlących się o nawrócenie grzeszników, o ocalenie dusz idących do piekła. To ludzie najcenniejsi w oczach Maryi. To Jej słudzy, zaczyn nowego pokolenia, które czerpiąc moc z Niepokalanego Serca Matki Najświętszej, wyrwie świat spod władzy szatana i przekaże panowanie Sercu Matki…
Pisała o tym wiele Siostra Łucja. Stanie się to na naszych oczach. Godzina Łaski… Nie przegap tych sześćdziesięciu minut nasyconych bliskością Nieba.
Litania na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP
(do prywatnego odmawiania)
Kyrie, elejson! Chryste, elejson! Kyrie, elejson!
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,
O Maryjo bez grzechu poczęta,
módl się za nami, którzy się do Ciebie z ufnością uciekamy.
Cała piękna i bez zmazy,
Świątynio Trójcy Przenajświętszej,
Jutrzenko jaśniejąca światłem sprawiedliwości,
Chwało Izraela, której Imię jest pełne słodyczy i błogosławieństwa,
Lilio jaśniejąca pośród ciernia,
Świeczniku złoty, ozdobiony siedmioma darami Ducha Świętego,
Ofiaro całopalna Bożej miłości,
Żywy Przybytku Wcielonego Słowa,
Matko Jezusa, zawsze Panno,
Chwało Kościoła Bożego,
Zapowiedziana przez Proroków,
Błogosławiona między niewiastami,
Królowo Aniołów i ludzi,
Ucieczko grzesznych,
Podporo słabych,
Wzorze wszystkich wybranych do chwały wiecznej,
Powiernico łask Bożych,
Pocieszycielko strapionych i umierających,
Opiekunko wszystkich Cię wzywających,
Matko najłaskawsza dla wszystkich Twoich dzieci,
Stojąca pod krzyżem,
Panie Jezu, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Jezu.
Panie Jezu, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Jezu.
Panie Jezu, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami, Jezu.
Módlmy się:
|
Papież Pius IX ogłosił – „Dogmat Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny„ – 8.XII.1854 r. – nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego. Fakt ten został potwierdzony przez Maryję w Lourdes w 1858 r. Rzymianie na tę okoliczność wystawili na placu Hiszpańskim potężną kolumnę, na której umieścili Figurę Niepokalanej Błogosławiącej Wieczne Miasto.


Podanie głosi, że przy narodzeniu Ambrożego, ku przerażeniu matki, rój pszczół osiadł na ustach niemowlęcia. Matka chciała ten rój siłą odegnać, ale roztropny ojciec kazał poczekać, aż rój ten sam się poderwał i odleciał. Paulin, który był sekretarzem naszego Świętego oraz pierwszym jego biografem, wspomina o tym wydarzeniu. Ojciec po tym wypadku zawołał: „Jeśli niemowlę żyć będzie, to będzie kimś wielkim!”. Wróżono, że Ambroży będzie wielkim mówcą. W owych czasach był zwyczaj, że chrzest odkładano jak najpóźniej, aby możliwie przed samą śmiercią w stanie niewinności przejść do wieczności. Innym powodem odkładania chrztu był fakt, że ten sakrament przyjęcia do grona wyznawców Chrystusa traktowano nader poważnie, z całą świadomością, że przyjęte zobowiązania trzeba wypełniać. Dlatego Ambroży przez wiele lat był tylko katechumenem, czyli kandydatem, zaś chrzest przyjął dopiero przed otrzymaniem godności biskupiej. Potem sam będzie ten zwyczaj zwalczał.
Po śmierci ojca, gdy Ambroży miał zaledwie rok, wraz z matką i rodzeństwem przeniósł się do Rzymu. Tam uczęszczał do szkoły gramatyki i wymowy. Kształcił się równocześnie w prawie. O jego wykształceniu najlepiej świadczą pisma, które pozostawił. Po ukończeniu nauki założył własną szkołę. W 365 roku, kiedy Ambroży miał 25 lat, udał się z bratem św. Satyrem do Syrmium (dziś: Mitrovica), gdzie była stolica prowincji Pannonii. Gubernatorem jej bowiem był przyjaciel ojca, Rufin. Pozostał tam przez 5 lat, po czym dzięki protekcji Rufina Ambroży został mianowany przez cesarza namiestnikiem prowincji Ligurii-Emilii ze stolicą w Mediolanie. Ambroży pozostawał na tym stanowisku przez 3 lata (370-373). Zaledwie uporządkował prowincję i doprowadził do ładu jej finanse, został wybrany biskupem Mediolanu, zmarł bowiem ariański biskup tego miasta, Auksencjusz. Przy wyborze nowego biskupa powstał gwałtowny spór: katolicy chcieli mieć biskupa swojego, a arianie swojego (arianizm kwestionował równość i jedność Osób Trójcy Świętej, został potępiony ostatecznie na Soborze Konstantynopolitańskim w 381 r.).
Ambroży udał się do kościoła na mocy swojego urzędu, jak również dla zapobieżenia ewentualnym rozruchom. Kiedy obie strony nie mogły dojść do zgody, jakieś dziecię miało zawołać: „Ambroży biskupem!” Wszyscy uznali to za głos Boży i zawołali: „Ambroży biskupem!” Zaskoczony namiestnik cesarski prosił o czas do namysłu. Skorzystał z nastającej nocy i uciekł z miasta. Rano jednak ujrzał się na koniu u bram Mediolanu. Widząc w tym wolę Bożą, postanowił więcej się jej nie opierać. O wyborze powiadomiono cesarza Walentyniana, który wyraził na to swoją zgodę. Dnia 30 listopada 373 r. Ambroży przyjął chrzest i wszystkie święcenia, a 7 grudnia został konsekrowany na biskupa. Rozdał ubogim cały swój majątek. Na wiadomość o wyborze Ambrożemu swoje gratulacje przesłali papież św. Damazy I i św. Bazyli Wielki.
Pierwszym aktem nowego biskupa było uproszenie św. Bazylego, by przysłał mu relikwie św. Dionizego, biskupa Mediolanu, wygnanego przez arian do Kapadocji (zmarł tam w 355 r.). Św. Bazyli chętnie wyświadczył tę przysługę delegacji mediolańskiej. Relikwie powitano uroczyście. Z tej okazji Ambroży wygłosił porywającą mowę, którą wszystkich zachwycił. Odtąd będzie głosił słowo Boże przy każdej okazji, uważając nauczanie ludu za swój podstawowy pasterski obowiązek. Sam również w każdy Wielki Post przygotowywał osobiście katechumenów na przyjęcie w Wielką Sobotę chrztu. W rządach był łagodny, spokojny, rozważny, sprawiedliwy, życzliwy. Kapłani mieli więc w swoim biskupie najpiękniejszy wzór dobrego pasterza.
Wielką wagę przykładał do liturgii. Jego imieniem do dziś jest nazywany ryt, który miał spory wpływ na liturgię rzymską i który został zachowany do dzisiaj; celebracje w liturgii ambrozjańskiej dozwolone są w diecezji mediolańskiej i we włoskojęzycznej części Szwajcarii.
Ambroży dał się poznać jako pasterz rozważny, wrażliwy na krzywdę ludzką. Wyróżniał się silną wolą, poczuciem ładu, zmysłem praktycznym. Cieszył się wielkim autorytetem, o czym świadczą nadawane mu określenia: „kolumna Kościoła”, „perła, która błyszczy na palcu Boga”. Ideałem przyświecającym działalności św. Ambrożego było państwo, w którym Kościół i władza świecka wzajemnie udzielają sobie pomocy, a wiara spaja cesarstwo.
Dla odpowiedniego przygotowania kleru diecezjalnego Ambroży założył rodzaj seminarium-klasztoru tuż za murami miasta. Życiu przebywających tam kapłanów nadał regułę. Sam też często ich nawiedzał i przebywał z nimi. Był wszędzie tam, gdzie uważał, że jego obecność jest wskazana: w roku 376 wziął udział w Syrmium w wyborze prawowitego biskupa, a w dwa lata potem w tym samym mieście uczestniczył w synodzie przeciw arianom. Wziął także udział w podobnym synodzie w Akwilei, na którym usunięto ostatnich biskupów ariańskich (381). W roku 382 Ambroży wziął udział w synodzie w Rzymie, zwołanym przez papieża przeciwko apolinarystom (kwestionującym równość boskiej i ludzkiej natury Chrystusa) oraz przeciwko antypapieżowi Ursynowi. W roku 383 udał się do Trewiru, by omówić pilne sprawy kościelne.W roku 378 przeniosła się do Mediolanu matka cesarza Walentyniana II, Justyna, jawna zwolenniczka arian. Zabrała jedną z bazylik dla swoich wyznawców i obsadziła ariańskimi duchownymi swój zamek. Na swym 12-letnim synu wymogła, żeby prefektem (namiestnikiem) miasta mianował poganina, Symmacha, a gubernatorem całego okręgu mediolańskiego Pretestata, innego poganina. W tym czasie legiony ogłosiły cesarzem Maksymiana. Walentynian II, niepewny o swój los, przeniósł się do Mediolanu, ulegając we wszystkim matce-ariance. Gdy Ambroży udał się do Wenecji na początku roku 386, Justyna wymogła na cesarzu, żeby wydał dekret równouprawnienia dla arian z groźbą kary śmierci dla ich „prześladowców”. Kiedy zaś Ambroży powrócił do Mediolanu, nakazała ariańskiemu biskupowi Mercurino Aussenzio zająć dla arian bazylikę Porziana. Uprzedzony przedtem o niebezpieczeństwie, Ambroży zamknął się w tej właśnie bazylice wraz z ludem. Straż cesarska wraz z arianami otoczyła kościół, ale Ambroży ich do niego nie wpuścił. Oblężenie trwało przez szereg dni i nocy (podobno aż dwa miesiące). Mieszkańcy Mediolanu donosili pokarm oblężonym. Ponieważ mogło to skończyć się rewoltą, arianie musieli ustąpić, gdyż stanowili już wówczas mniejszość. Wywołało to ogromny entuzjazm, a Ambrożemu przyniosło daleki rozgłos. W dwa lata potem zmarła Justyna. Ponieważ wzrastała liczba wiernych, a w mieście były tylko trzy kościoły, Ambroży wystawił dalsze dwa oraz kilka kaplic.
Pod wpływem Ambrożego cesarz Gracjan zrzekł się tytułu i stroju arcykapłana, jaki przynależał cesarzom rzymskim, usunął posąg Zwycięstwa oraz zniósł przywileje kapłanów pogańskich i westalek. Nie mniej serdeczne stosunki łączyły Ambrożego z następcą Gracjana, cesarzem Teodozjuszem Wielkim, który również na pewien czas obrał sobie w Mediolanie stolicę. Cesarz, nie bez wpływu biskupa Mediolanu, dekretem z roku 390 nakazał trzymać się orzeczeń soboru nicejskiego (325), w roku następnym zabronił wróżb i ogłosił kary za powrót do pogaństwa. W 390 roku wybuchły zamieszki w Tesalonice, w Macedonii. Cesarz łatwo je uśmierzył, lecz w swojej zapalczywości kazał zebrać się mieszkańcom miasta w amfiteatrze i wymordował ponad 7000 osób. Kiedy wracał z Werony do Mediolanu, Ambroży, wstrząśnięty wypadkami w Tesalonice, wystosował do niego list pełen czci, ale i wyrzutu, prosząc Teodozjusza, aby za tę publiczną, głośną zbrodnię przyjął publiczną pokutę. Jak wielki miał Ambroży autorytet, świadczy fakt, że cesarz pokutę wyznaczoną przyjął i przez trzy miesiące nie wstępował do kościoła (jako grzesznik). Pod wpływem kazań św. Ambrożego nawrócił się św. Augustyn, którego biskup ochrzcił w 387 r.
W roku 392 Ambroży udał się aż do Kapui, by wziąć udział w synodzie zwołanym dla potępienia herezji, która Maryi odmawiała dziewictwa. Chciał udać się także do Pawii, by wziąć udział w instalacji nowego biskupa (397). Niestety, zabrakło mu sił. Pożegnał ziemię dla nieba dnia 4 kwietnia 397 roku, mając ok. 57 lat. Pochowano go w Mediolanie w bazylice, która dzisiaj nosi nazwę św. Ambrożego, obok śmiertelnych szczątków świętych męczenników Gerwazego i Protazego.
Pozostawił po sobie liczne pisma moralno-ascetyczne i dogmatyczne oraz hymny – te weszły na stałe do liturgii. Bogatą spuściznę literacką stanowią przede wszystkim kazania, komentarze do Ewangelii św. Łukasza, mowy i 91 listów. Pracowity żywot zakończył traktatem o dobrej śmierci. Z powodu bogatej spuścizny literackiej został zaliczony, obok św. Augustyna, św. Hieronima i św. Grzegorza I Wielkiego, do grona czterech wielkich doktorów Kościoła zachodniego. Jego święto ustalono w rocznicę konsekracji biskupiej. Jest patronem Bolonii i Mediolanu oraz pszczelarzy.
W ikonografii św. Ambroży przedstawiany jest w stroju pontyfikalnym. Malarze często ukazywali go w grupie czterech ojców Kościoła. Jego atrybutami są: bicz o trzech rzemieniach, dziecko w kołysce, gołąb i ptasie pióro jako znak boskiej inspiracji, księga, krzyż, mitra, model kościoła, napis: „Dobra mowa jest jak plaster miodu”, pastorał, pióro, ul.

.jpg)
.png)







.jpg)


