Image

Szanowni Państwo,

bez wątpienia uwaga opinii publicznej skupiła się w ostatnich dniach na dwóch równolegle organizowanych w centrum Warszawy demonstracjach: zwołanej przez Donalda Tuska pod hasłem „My zostajeMY w UE!” oraz pikiecie „Wybieram Polskę” środowisk patriotycznych skupionych wokół Roberta Bąkiewicza.

Demonstracja Donalda Tuska poniżej oczekiwań

Można spokojnie założyć, że akcja lidera liberalnej opozycji była nastawiona na mobilizację szeregów, a przede wszystkim miała stać się olbrzymią akcją propagandową. Było to o tyle prostsze, że siły te cieszą się niezmiennym poparciem ze strony wielu wiodących ośrodków medialnych, w dużej mierze opartych na zagranicznym, zwykle niemieckim kapitale. Demonstracja „My zostajeMY w UE!” została więc nie tylko nagłośniona wcześniej, by zapewnić odpowiednią frekwencję, ale przede wszystkim – już w czasie jej trwania i po fakcie – rozwinięto szeroko zakrojoną akcję przedstawiania jej w jak najlepszym świetle, przy jednoczesnym zohydzaniu pikiety suwerennościowej.

Organizatorzy chwalą się imponującą liczbą 100 tysięcy uczestników. Jednak analiza zdjęć i nagrań pozwala jednoznacznie na ocenienie jej na maksymalnie 20 tysięcy. To dużo mniej niż gromadziło się na proteście KOD czy manifestacjach tzw. Strajku Kobiet.

Ataki i zatrzymania wśród uczestników liberalnej demonstracji

Nadkom. Sylwester Marczak – rzecznik Komendy Stołecznej Policji – przyznał, że w niedzielę w związku z demonstracjami policja wylegitymowała siedemdziesiąt jeden osób, a zatrzymała łącznie dziewięć. Złożonych zostanie do sądu 36 wniosków o ukaranie uczestników demonstracji. Wśród zatrzymanych jest m.in. Katarzyna A. znana jako „Babcia Kasia” – nominowana w konkursie na „Warszawiankę Roku” organizowanym przez kierowany przez Rafała Trzaskowskiego stołeczny Ratusz. Policjant oświadczył, że zatrzymana zaatakowała inną kobietę drzewcem trzymanej przez siebie flagi w barwach LGBT.  Doprowadzana przez funkcjonariuszy do radiowozu, miała też kopać i szarpać policjantów. Nadkom. Marczak dodał, że „kolejna kandydatka na Warszawiankę Roku, pani Marta Lempart wyprowadziła osoby na ulice”, organizując niezgłoszoną zawczasu demonstrację. W jego ocenie jej „celem nie jest to, aby manifestować, ale by ściągnąć uwagę mediów na siebie”.

 

Kontrowersje wokół zagłuszania hymnu i przemów

Chociaż narodowcy istotnie zagłuszali przemówienia prounijnych mówców, to – wbrew medialnej propagandzie – nie robili tego, gdy polityczni przeciwnicy przystąpili do odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego. Robert Bąkiewicz ogłosił: „Proszę państwa, śpiewamy hymn. My też śpiewamy teraz hymn. Proszę zdjąć czapki”. Samo zagłuszanie przemówień miało miejsce nie jako cel sam w sobie, a wynikało po prostu z dobrej jakości sprzętu nagłaśniającego. Dziennikarz Wirtualnej Polski posunął się nawet do tego, że – niezgodnie z faktami – przypisał użycie sprzętu nagłośnieniowego jako zakupionego z dotacji z Funduszu Patriotycznego (chociaż faktycznie był on wypożyczony na tę okazję) i zasugerował, że w kolejnej edycji konkursu znajdą się pieniądze na zakup… kastetów! Można spokojnie założyć, że akcja lidera liberalnej opozycji była nastawiona na mobilizację szeregów, a przede wszystkim miała stać się olbrzymią akcją propagandową. Było to o tyle prostsze, że siły te cieszą się niezmiennym poparciem ze strony wielu wiodących ośrodków medialnych, w dużej mierze opartych na zagranicznym, zwykle niemieckim kapitale. Demonstracja „My zostajeMY w UE!” została więc nie tylko nagłośniona wcześniej, by zapewnić odpowiednią frekwencję, ale przede wszystkim – już w czasie jej trwania i po fakcie – rozwinięto szeroko zakrojoną akcję przedstawiania jej w jak najlepszym świetle, przy jednoczesnym zohydzaniu pikiety suwerennościowej.

Jednak zdecydowanie najbardziej wyeksponowano wypowiedź sędziwej weteranki Powstania Warszawskiego. Pani Wanda Traczyk-Stawska w przeciągu kilku ostatnich latach udzielała się publicznie, m.in. występując w spocie wyborczym Rafała Trzaskowskiego podczas wyborów prezydenckich w 2020 roku. Wsparła też pro-aborcyjne protesty w październiku tego samego roku. Nie jest prawdą, że jej przemówienie stało się celem szczególnie mocnego zagłuszania. Trudno nawet mówić o jakimkolwiek zagłuszaniu, gdyż, kiedy pani Traczyk–Stawska podeszła do mikrofonu, od niemal pół godziny organizatorzy demonstracji „Wybieram Polskę” przemawiali i puszczali patriotyczne piosenki.

Szczególnie lansowana jest wypowiedź kombatantki, która w obelżywy sposób zwróciła się do Roberta Bąkiewicza słowami: „Milcz głupi chłopie! Milcz! Chamie skończony!”. Uczestnictwo w niepodległościowym zrywie nie upoważnia do podobnego zachowania w stosunku do innych współobywateli tylko dlatego, że mają oni odmienne poglądy polityczne.

Robert Bąkiewicz podsumował obie pikiety

– „My, jako Polacy, daliśmy uwieść się pewnej medialnej propagandzie, która nas podzieliła. Przez podziały polityczne staliśmy się plemionami, które walczą między sobą. Dzisiaj nie potrafimy porozumieć się we własnych rodzinach, bliskim otoczeniu. Czas z tym skończyć. Czas powiedzieć, że jesteśmy jednym narodem, który ma wspólne cele, zasady i powinien się jednoczyć w realizacji tych celów i zasad! – podsumował cel patriotycznej pikiety w jednym z wywiadów Robert Bąkiewicz. Co więcej, wyraził chęć spotkania i przeprowadzenia rozmowy z kombatantką. Przyznał jednak, że „PO wykorzystuje weteranów do promowania idei, które są sprzeczne z ideami, o które ta pani walczyła w powstaniu warszawskim”.

Powtarza się też stosowana już wcześniej narracja, jakoby powstańcy stanowili monolit ideologiczny. Jest to oczywista manipulacja, ponieważ podziemie stanowiło konglomerat najróżniejszych poglądów politycznych. Potężne przed wojną środowisko narodowe wniosło do konspiracji dziesiątki tysięcy żołnierzy Polski Walczącej. Również i w stołecznym zrywie wzięło udział wielu nacjonalistów. Jeżeli więc – jak niektórzy twierdzą – ktoś w czasie powstania walczył przeciwko narodowcom, to oznacza to, że… stał po stronie Niemców!Organizatorzy chwalą się imponującą liczbą 100 tysięcy uczestników. Jednak analiza zdjęć i nagrań pozwala jednoznacznie na ocenienie jej na maksymalnie 20 tysięcy. To dużo mniej niż gromadziło się na proteście KOD czy manifestacjach tzw. Strajku Kobiet.

Image

Z narodowym pozdrowieniem,

PAWEŁ KRYSZCZAK

Koordynator Ogólnopolski
Rot Niepodległości

P.S.

Medialne manipulacje zostały dokładnie przedstawione przez redakcję Mediów Narodowych: https://medianarodowe.com/2021/10/11/jak-klamia-lewicowo-liberalne-media-analiza-dezinformacji-po-niedzielnym-protescie-opozycji/

Gorąco zachęcam również Państwa do wsparcia naszej działalności. Wbrew lewicowym zakłamanym narracjom, to Roty Marszu Niepodległości jednoczą Polaków w obronie polskiej suwerenności! A już za miesiąc zapraszam Państwa do wspólnego świętowania odzyskania przez Polskę niepodległości na XII Marszu Niepodległości w Warszawie: https://www.facebook.com/events/237927548350756

Stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości
05-800 Pruszków, ul. Przechodnia 32
darowizny w ZŁ 36 1020 1055 0000 9302 0445 6612 
darowizny w USD 26 1020 1055 0000 9102 0445 8733 
darowizny w EUR 46 1020 1055 0000 9702 0445 8758